Lilie i lamparty - sztandar Edwarda III, od rozpoczęcia wojny stuletniej.
Wstępu słów kilka.
Tło społeczne.
Bitwa pod Sluys - 24-25 czerwca A.D. 1340.
Bitwa pod Crécy - 26 sierpnia A.D. 1346.
Bitwa pod Poitiers - 19 września A.D. 1356.
Bitwa pod Azincourt (Agincourt) - 25 października A.D. 1415.
Dziejów opisanie
Wejście
Drużyna Łucznicza Drabów Pieszych
Intro > Wejście > Dziejów opisanie > Wojna stuletnia - Bitwa pod Crécy (Crecy)
Najciekawsze chwile wojny stuletniej 1337-1453. Bitwa pod Crécy - 26 sierpnia A.D. 1346.
Ostatnia aktualizacja: w sobotę, 20 sierpnia, A.D. 2005.

Król Edward III Plantagenet dobrze wybrał miejsce na spotkanie z armią francuską. Anglicy rozłożyli się obozem na wzniesieniu nad "Doliną Kleryków", między Crécy (Crecy) - obecnie Crécy-en-Ponthieu a Wandicourt, wzdłuż drogi, którą musieli iść Francuzi. Pozycje swe wzmocnili częstokołem, zasiekami i dodatkowo jeszcze wykopanym rowem.

Całe wojsko (11-tysięczna armia w której przeważali łucznicy - ok. 7 tyś. i ciężkozbrojna jazda rycerska - ok. 2 tyś. która stanęła do walki spieszona; ponadto byli tam piesi kopijnicy (tzn. uzbrojeni w różną broń drzewcową) i kilkusetosobowy oddział jazdy lekkozbrojnej) podzielił Król Edward na trzy grupy - szyki bojowe. Pierwsza grupa zajmowała prawe skrzydło, a dowodził nią 16-letni syn Króla, Edward książę Walii - Czarny Książe; wspomagali go zaś tak doświadczeni żołnierze jak sir Reynold Cobham, sir John Chandos i Godefrey d'Harcourt. Drugą grupą, ustawioną obok dowodzili: William Bohun, hrabia Northampton i Richard Fitzalan, hrabia Arundel. Trzecia grupa pod wodzą samego Króla ustawiona z tyłu tworzyła oddziały rezerwowe. Na skrzydłach każdej z tych grup umieścił Król Edward wysuniętych do przodu łuczników; mieli oni powstrzymywać i dezorganizować ataki jazdy francuskiej.

Łucznicy usiedli na ziemi - jak pisze Froissart - "mając przy sobie hełm i łuk; odpoczywali by być całkiem świeżymi, kiedy nadejdzie nieprzyjaciel".

"The Englishmen, who were in three battles lying on the ground to rest them, as soon as they saw the Frenchmen approach, they rose upon their feet fair and easily without any haste and arranged their battles.
The first, which was the prince's battle, the archers there stood in manner of a herse and the men of arms in the bottom of the battle.
The earl of Northampton and the earl of Arundel with the second battle were on a wing in good order, ready to comfort the prince's battle, if need were."
"Anglicy z trzech hufców, którzy odpoczywali na ziemi, ujrzawszy nadciągających Francuzów wstali i uszykowali się.
Hufiec księcia stanął jako pierwszy. z łucznikami na skrzydłach i zbrojnymi w tyle.
Na skrzydle hrabiowie Northampton i Arundel stanęli w porządku gotowi wesprzeć księcia."

Wojsko francuskie przewyższało prawie trzykrotnie swą liczebnością Anglików (30 tyś. w tym ok. 20 tyś. ciężkozbrojnych jezdnych oraz kilka tysięcy pieszych żołnierzy i genueńskich kuszników).

Kiedy wojska francuskie zbliżyły się do pozycji Anglików było już wczesne popołudnie; zanosiło się na burzę. Rycerze i konie, kusznicy i piesi żołnierze zmęczeni byli marszem i pogodą, głodni i spragnieni. Przed sobą mieli zaś wypoczętych Anglików, zajmujących wygodne obronne pozycje. Niezdyscyplinowane i podniecone rycerstwo francuskie chciało atakować natychmiast. Dowódcy nie mogli ich ani powstrzymać, ani dobrze zorganizować i ustawić w szyku bojowym. Sam Król Filip, kiedy zobaczył Anglików, stracił panowanie nad sobą; "wzburzyła mu się krew bo ich bardzo nienawidził". Dał więc rozkaz rozpoczęcia bitwy "...w imię Boga i Świętego Dionizego.".

"The lords and knights of France came not to the assembly together in good order, for some came before and some came after in such haste and evil order, that one of them did trouble another.
When the French king saw the Englishmen, his blood changed, and [he] said to his marshals: "Make the Genoways go on before and begin the battle in the name of God and Saint Denis"."
"Panowie i rycerze Francji nie stanęli razem, w odpowiednim porządku, lecz przybywali jedni za wcześnie, a drudzy za późno, w takim pośpiechu, że przeszkadzali sobie wzajemnie.
Kiedy Król Francji ujrzał Anglików, wzburzyła się w nim krew i rzekł do swoich marszałków: "Niech Genueńczycy rozpoczną bitwę w imię Boga i Świętego Dionizego"."
Bitwa pod Crécy (26 sierpnia A.D. 1346). Fragment iluminacji z: Jean Froissart "Chronique de France, d`Angleterre, d`Ecosse, d`Espagne, de Bretagne" - "Kronika Francji, Anglii, Szkocji, Hiszpanii, Bretanii" (BNF, FR 2643), Flandria, Brugia, XV wiek, fol. 165v. W zbiorach Bibiothéque nationale de France.

Po krótkiej gwałtownej burzy słońce oślepiło szeregi francuskie. Genueńscy kusznicy, którzy rozpoczęli bitwę, niewiele zaszkodzili Anglikom, większość pocisków nawet nie dosięgła angielskich linii. Tymczasem łucznicy angielscy zasypali gradem strzał nieprzyjacielskie szeregi, dziesiatkując Genuenczyków; "wydawało się , że pada śnieg". Francuzi rozpoczęli bitwę prawie z marszu, bez uformowania szyku bojowego. Zniecierpliwieni rycerze francuscy ruszyli naprzód, roztrącając i tratując własnych kuszników. Powiększyło to zamieszanie w szeregach francuskich. Celne strzały łuczników angielskich zabijały lub raniły konie i ludzi. Konie wpadały do wykopanego przez Anglików rowu i zrzucały jeźdźców na ziemię. Nielicznych Francuzów, którym udało się dotrzeć do pozycji nieprzyjacielskich, zabijali angielscy rycerze i kopijnicy. Użyte w tej bitwie przez Anglików po raz pierwszy armaty robiły dużo hałasu i dymiły potężnie. Przerażały głównie konie, ale praktycznie nie miały większego wpływu na losy bitwy.

"There were of the Genoways crossbows about a fifteen thousand, but they were so weary of going afoot that day a six leagues armed with their crossbows, that they said to their constables: "We be not well ordered to fight this day, for we be not in the case to do any great deed of arms: we have more need of rest.". These words came to the earl of Alencon, who said: "A man is well at ease to be charged with such a sort of rascals, to be faint and fail now at most need.".
Also the same season there fell a great rain and a clipse with a terrible thunder, and before the rain there came flying over both battles a great number of crows for fear of the tempest coming. Then anon the air began to wax clear, and the sun to shine fair and bright, the which was right in the Frenchmen's eyes and on the Englishmen's backs.
When the Genoways were assembled together and began to approach, they made a great [shout] and cry to abash the Englishmen, but they stood still and stirred not for all that: then the Genoways again the second time made another leap and a fell cry, and stept forward a little, and the Englishmen removed not one foot: thirdly, again they lept and cried, and went forth till they came within shot; then they shot fiercely with their crossbows.
Then the English archers stept forth one pace and let and fly their arrows so wholly [together] so thick, that it seemed snow. When the Genoways felt the arrows piercing through heads arms and breasts, many of them cast down their crossbows and did cut their strings and returned discomfited.
When the French king saw them fly away, he said: "Slay these rascals, for they shall let and trouble us without reason.". Then ye should have seen the men at arms dash in among them and killed a great number of them: and ever still the Englishmen shot whereas they saw thickest press; the sharp arrows ran into the men of arms and into their horses, an many fell, horse and men, among the Genoways, and when they were down, they could not relieve again, the press was so thick that on overthrew another.
And also among the Englishmen there were certain rascals that went afoot with great knives, and they went in among the men of arms, and slew and murdered many as they lay on the ground, both earls, barons, knights, and squires, whereof the king of England was after displeased, for he had rather they had been taken prisoners."
"Było około 15 tysięcy (oficjalnie przyznaje się ich ilość na 6 tys. - przyp. red.) Genueńskich kuszników, ale byli tak zmęczeni całodziennym marszem, że sześć oddziałów powiedziało swoim dowódcom: "Nie jesteśmy w stanie dziś walczyć i dokonać żadnych zbrojnych czynów: potrzebujemy więcej odpoczynku." Gdy słowa te dotarły do hrabiego d'Alençon, rzekł: "Można było się spodziewać po tych łajdakach, że zawiodą wtedy gdy będą potrzebni.".
Wtedy też nadszedł wielki deszcz, a wraz z nim straszny grzmot, zaś przed nim nadleciało stado przestraszonych wron uciekających przed burzą. A kiedy gromy zamilkły, chmury się rozstąpiły i jasne światło słoneczne uderzyło we francuskie oczy, Anglicy zaś mieli słońce za plecami.
Genueńczycy zebrali się razem i ruszyli, a zblizając się krzyknęli, aby przestraszyć Anglików lecz ci stali spokojnie i w bezruchu. Genueńczycy znów wzniesli okrzyk i zbliżyli się jeszcze trochę, lecz Anglicy nie ustąpili na krok, zaś po trzecim okrzyku zbliżyli się na odległość strzału i z zawziętością ostrzelali Anglików ze swoich kusz (pociski genueńskie w większości nie dosięgły jednak pozycji angielskich i nie poczyniły szkód - przyp. red.).
Wtedy angielscy łucznicy postąpili krok do przodu i wypuścili swoje strzały do lotu tak wraz, i tak gęsto, iż zdać się mogło, że pada śnieg. Kiedy Genueńczycy spostrzegli jak strzały przeszywają ich głowy, ramiona i piersi, wielu z nich rzuciło kusze na ziemię, i przeciąwszy ich cięciwy zrobiło żenujący odwrót.
Król Francji widząc tą ucieczkę rzekł: "Zgładzić tych bezrozumnych łajdaków, przynoszą nam tylko szkodę.". Zbrojni ruszyli i zabili wielką liczbę Genueńczyków, lecz Anglicy wciąż strzelali do stłoczonych; wtedy ostre strzały dosiegły wielu zbrojnych, ich konie i powalały ich pośród Genueńczyków. Kto padł, nie mógł już powstać, gdyż scisk był tak wielki, że jeden przewracał drugiego.
Pomiędzy Anglikami zaś byli łajdacy, którzy ruszyli na pole pieszo, z wielkimi nożami (głównie byli to Walijczycy, stosunkowo słabo uzbrojeni, między innymi w takie właśnie noże - przyp. red.) i kręcąc się wśród leżących na ziemi, zabijali hrabiów, baronów, rycerzy i dziedziców. Później Król Anglii był niezadowolony, gdyż wolał brać żywcem jeńców, gdy to możliwe."

Jedną z nielicznych grup, która wdarła się w szeregi Anglików, był oddział ślepego już wówczas Króla Czech Jana Luksemburskiego (Jana Ślepego), dobrze znanego przeciwnika politycznego Króla Polski Władysława Łokietka. Froissart opowiada o Janie Luksembuskim i jego rycerzach, którzy powiązali swe konie, by nie pogubić się w bitwie. Znaleziono ich nazajutrz martwych na polu bitwy, powiązanych ze sobą tak, jak walczyli.

"The valiant king of Bohemia called Charles of Luxembourg, son to the noble emperor Henry of Luxembourg, for all that he was nigh blind, when he understood the order of the battle, he said to the about him: - "Where is the lord Charles my son?" His men said: "Sir we cannot tell; - we think he be fighting." Then he said: "Sirs, ye are my men, my companions and friends in this journey: - I require you bring me so far forward, that I may strike one stroke with my sword."
They said they would do his commandment, and to the intent that they should not lose him in the press, they tied all their reins of their bridles each to other and set the king before to accomplish his desire, and so they went on their enemies.
The lord Charles of Bohemia his son, who wrote himself king of Almaine and bare the arms, he came in good order to the battle; but when he saw that the matter went awry on their party, he departed, I cannot tell you which way.
The king his father was so far forward that he strake a stroke with his sword, yea and more than four, and fought valiantly and so did his company; and they adventured themselves so forward, that they were there all slain; and the next day they were found in the place about the king, and all their horses tied each to other."
"Mężny Król Czech Karol Luksemburski (choć Froissart zwie go Karolem, faktycznie chodzi tu o Jana Luksemburskiego, zw. Janem Ślepym - przyp. red.), syn szlachetny cesarza Henryka Luksemburskiego, będąc całkiem ślepym, gdy zrozumiał jakie są szyki, rzekł do otaczających: "Gdzie jest lord Karol, mój syn?". Jego ludzie odpowiedzieli: "Panie, nie wiemy, pewnie walczy.", wtedy rzekł: "Panowie, jesteście moimi ludźmi, towarzyszami i przyjaciółmi w tej podróży: - rządam byście doprowadzili mnie tak daleko wprzód, abym mógł zadać choć jeden cios moim mieczem."
Rzekli, że spełnią jego rozkaz i aby nie zgubić go w ścisku powiązali się wodzami uprzęży, a Król był na czele, by spełnił swe pragnienie - i tak natarli na wrogów.
Lord Karol z Czech, jego syn, który mianował się Królem Niemiec i dzierżył herb ruszył do bitwy w szyku, ale ujrzawszy, ze sprawy przybierają zły dla niego obrót, uszedł, nie wiadomo jakim sposobem.
Król - jego ojciec dotarł do wroga i zadał niejeden cios, walcząc meżnie, jak i jego towarzysze i dotarli bardzo daleko, lecz w końcu wszyscy zginęli; i wszystkich znaleziono nazajutrz, na miejscu wokół Króla, zaś konie ich były powiązane."

Francuzi powtarzali kilkanaście razy ataki; żaden jednak z francuskich oddziałów nie mógł przełamać linii defensywnej Anglików. Walka trwała długo po zapadnięciu zmroku.
      Straty Anglików były niewielkie. Francuzi natomiast stracili około 1500 rycerzy i kilka tysięcy żołnierzy pieszych. Zginęli po stronie francuskiej m.in. Król czeski Jan Luksemburski, brat Króla francuskiego Karol hrabia d'Alençon, hrabiowie Flandrii, Auxerre, Blois, Blamont i wielu innych możnych panów oraz sławnych rycerzy.
      Pod Królem Francji ubito dwa konie, sam Król, ranny w twarz, zdołał uciec z miejsca klęski, ratując wolność a może i życie. "Mając zaledwie pięciu jeźdźców wokół siebie, Król przez całą resztę nocy jechał do zamku, którego majordom na wezwanie, by otworzył bramę, spytał, kto o to prosi. "Otwieraj prędko - powiedział Król - w twoich rękach spoczywa los Francji"."

      Król Edward III nie brał udziału w bitwie. Obserwował ją tylko i dowodził z wysokości pobliskiego wiatraka. Natomiast jego młodszy syn i następca tronu, Edward książę Walii - Czarny Książę - walczył jak doświadczony rycerz, mimo młodego wieku.

"Then the second battle of the Englishment came to succour the prince's battle,
the which was time, for they had as then much ado and they with the prince sent a messenger to the king, who was on a little windmill hill. Then the knight said to the king: "Sir, the earl of Warwick and the earl of Oxford, sir Raynold Cobham and other, such as be about the prince your son, are fiercely fought withal and are sore handled; wherefore they desire you that you and your battle will come and aid them; for if the Frenchmen increase, as they doubt they will, your son and they shall have much ado."
Then the king said: "Is my son dead or hurt or on the earth felled?" "No, sir," quoth the knight, "but he is hardly matched; wherefore he hath need of your aid." "Well," said the king, "return to him and to them that sent you hither, and say to them that they send no more to me for any adventure that falleth, as long as my son is alive: and also say to them that they suffer him this day to win his spurs; for if God be pleased, I will this journey be his and the honour thereof, and to them that be about him."."
"Wtedy drugi hufiec Anglików wszedł do walki, wspomagając hufiec księcia.
Wysłali również posłańca do Króla, który z niewielkiego wiatracznego wzgórza obserwował bitwę. Rycerz rzekł do Króla: "Panie, hrabia Warwick i hrabia Oxfordu, sir Raynold Cobham i inni, którzy są z księciem - twoim synem, walczą zaciekle i pragną pomocy twojej i twojego hufca, gdyż Francuzów wciąż przybywa, i wątpią czy im dotrzymają."
Król spytał: "Czy mój syn zginął lub jest ranny, lub powalony na ziemię?" "Nie Panie, - odparł rycerz - ale ledwie dorównuje [Francuzom] i potrzebuje twojej pomocy". "Cóż" - powiedział Król, - "Wróć do niego i do tych co cię przysłali i powiedz, żeby nie wysyłali więcej po pomoc, dopóki mój syn żyje i powiedz im, że tego dnia doświadczy, że zasłużył na ostrogi, a jeśli Bóg łaskawy, ta podróż skończy się szczęśliwie i z honorem dla niego i tych co są z nim."."

Wygodna pozycja bojowa, ustawienie wojska wzdłuż a nie w poprzek drogi posuwania się nieprzyjaciela, groźna broń, jaką był łuk bojowy, zastosowanie nowej taktyki walki polegającej na ścisłym współdziałaniu łuczników ze spieszonymi rycerzami i kopijnikami, dyscyplina i sprawne dowodzenie - wszystko to przyczyniło się do zwycięstwa Anglików, mimo przewagi liczebnej Francuzów.
      Edward III osiągnął pod Crécy imponujące zwycięstwo, które zaskoczyło i zdumiało całą Europę. Zyskał tym zwycięstwem sławę jednego z najlepszych wodzów chrześcijańskiej Europy. Rozgromił przecież jedną z najlepszych wówczas armii rycerskich i pokonał jednego z najpotężniejszych władców europejskich.

Wg J. Froissart "Chronique de France, d`Angleterre, d`Ecosse, d`Espagne, de Bretagne"
i B. Tuchman "Odległe zwierciadło".
Opracownie: Paweł Kiełek "Bernhadrd", Jakub T. Prądzyński "Mistrz Jakub"
Tłumaczenia: Antoni Talko, Jakub T. Prądzynski "Mistrz Jakub"

Ku górze
      

Wstęp   |   Tło społeczne   |   Sluys   |   Crécy   |   Poitiers   |   Azincourt (Agincourt)   |   Dziejów opisanie   |   WEJŚCIE