|
Ostatnia aktualizacja: w sobotę, 20 sierpnia, A.D. 2005.
 ról Edward III chciał wspomóc Flamandów w walce z Francuzami, a w razie powodzenia zaatakować Paryż. Flota, którą wysłał liczyła około 250 statków z 24 tyś ludzi. Francuzi przewidzieli ten manewr i zablokowali ujście Skaldy, pod Sluys (obecnie Sluis-Aardenburg w Holandii, leży 5 km. w głębi lądu, wówczas był to port morski) flotą, która pierwotnie miała służyć do przewiezienia Krzyżowców.
Do krucjaty nie doszło, ponieważ Edward III od uwolnienia grobu Chrystusa z rąk pogan wolał wdać się w wojnę ze Szkotami i Francuzami.
Flota francuska została wsparta przez okręty kastylijskie i najemników genueńskich.
bie strony używały kog - były to pękate statki o wyporności 80 do 300 ton; długości do 30 m; rozwijające horrendalną prędkość 5 węzłów (przy dobrym wietrze). Jedynie Genueńczycy dysponowali galerami, które dzięki wiosłom i wąskiemu kadłubowi, były szybsze i bardziej zwinne od kog.
aczelnym wodzem Francuzów był podskarbi Behuchet, innymi dowódcami byli: francuski admirał Hue Quieret i doświadczony genueński najemnik Barhanera. Mimo rad genueńczyka, aby stoczyć bitwę na otwartym morzu - gdzie galery z pewnością zmasakrowałyby powolne angielskie kogi - Behuchet, obawiając się przeprowadzenia desantu, rozkazał ustawić okręty w 4 linie blisko brzegu. W ten sposób wobec bliskości jednostek i niemożności manewrowania, bitwa morska stała się bitwą lądową - w której, dzięki głębokości szyku Francuzów, Anglicy mieli zagwarantowaną przewagę liczebną. Francuzi mieli około 190 statków, jednak ich kogi były większe od angielskich, a część stanowiły zwinne galery - czego jednak nie wykorzystali. Anglicy mieli około 250 okrętów (w tym ani jednej galery) uszykowanych w dwa szeregi - pierwszym dowodził admirał Robert Marley, a drugim sam Król. Ponadto ich strzelcy dysponowali długimi łukami, pozwalającymi na uzyskanie dużej siły ostrzału.
 nglicy zaatakowali około 9 rano, zasypując Francuzów gradem strzał, Następnie każdy z okrętów francuskich zaatakowało kilka jednostek angielskich. Przez cały dzień Anglicy z mozołem zdobywali jeden okręt po drugim, zaś wraz z zapadającym mrokiem na tyły Francuzów uderzyły łodzie wypełnione żądnymi krwi Flamandami. W tej sytuacji wielu Francuzów i Hiszpanów próbowało uciec na ląd, ponieważ jednak nawet żeglarze nie umieli pływać, więc niewielu się to udało. W czasie walki zginął admirał Hue Quieret, zaś podskarbi Behuchet, albo zginął w walce, albo też został schwytany i powieszony na rei.
Nad ranem 25 czerwca admirał Barhanera widząc przegraną, zachował się jak rasowy najemnik i uciekł z placu boju z 4 galerami. Bitwa trwała jednak jeszcze parę godzin, nim zdobyto ostatni statek.
ie znalazł się taki, co miałby dość śmiałości, by powiadomić Filipa VI o wyniku bitwy, aż dopiero wypchnięty do przodu trefniś wykrzyknął: "Ach, ci strachliwi Anglicy, cóż to za tchórze!", a na zapytanie Króla, z jakiejże przyczyny, wyjaśnił: "Oni nie wyskakiwali za burtę tak jak nasi dzielni Francuzi". Król niewątpliwie pochwycił sens. Później powiadano, że "ryby napiły się tyle francuskiej krwi, iż gdyby Pan Bóg dał im mowę, mówiłyby z całą pewnością po francusku."
rancuzi stracili całą flotę, w tym wiele okrętów zdobytych poprzednio na Anglikach. Bitwa ta była taktycznie rozstrzygnięta, ale strategicznie bezowocna, gdyż Edwardowi III skończyły się pieniądze i nie mógł podjąć żadnej większej ofensywy. Udowodniła ona wartość długiego łuku, jednak - jak wykazała Bitwa pod Crécy 6 lat później - Francuzi już wtedy byli narodem odpornym na wiedzę i zrozumienie, że strzały z łuku są groźne, a samemu warto by zwerbować trochę łuczników, zabrało im trochę czasu.
Wg Edmund Kosiarz "Bitwy Morskie", Alan Lloyd "The Hundred Years War", B. Tuchman "Odległe zwierciadło" i L. Niekrasz "Tam gdzie człowiek zwyciężył morze". Opracowanie Joanna Janiak i Antoni Talko
|
 |
|
|